Energetyka scentralizowana czy rozproszona?

Na przykładzie Polski która chce rozpocząć budowę elektrowni jądrowej, lecz jednocześnie rozbudowuje bazę elektrowni „tradycyjnych”, jak choćby Elektrownia Opole.
Elektrownia jądrowa to jest niesamowity koszt pieniężny dla kraju. Osobiście nie miałbym nic przeciwko temu gdyby budowa ta została zakończona za pieniądze które kraj już posiada, lecz jak wiadomo już teraz żyjemy na długach a taka budowa ją jeszcze bardziej pogłębi dług krajowy. Do kosztów budowy nie dojdzie, więc jedynie koszt samej budowy ale też koszt kredytu który powiększy jej ogólny koszt o kilkadziesiąt procent.
Oczywistym jest że taka budowa polepszy kondycję energetyczną państwa, zapewni większe bezpieczeństwo energetyczne, bardziej uniezależniając nas od dostaw energii z niestabilnego wschodu. Tu nasuwa się pytanie, skąd brać uran do działania takiej elektrowni. Uran występuje też na wschodzie ale także w innych krajach dużo bardziej stabilnych politycznie typu Australia czy Kanada.
Budowa scentralizowanego źródła energii elektrycznej w naszych warunkach jest problemem nie tylko dla ekologów i sąsiadujących z elektrownią miejscowości ale także na dla naszego systemu przesyłowego prądu. Sieć elektroenergetyczna w Polsce wymaga kapitalnego remontu by istniała możliwość budowania dużych zcentralizowanych źródeł energii elektrycznej. Taki remont będzie kosztował dużo więcej niż sama elektrownia i jego wykonanie rozciągnie się na wiele lat a może nawet dziesięcioleci.
Niewątpliwie dobrym rozwiązaniem jest budowa rozproszonych źródeł energii w postaci  baterii słonecznych, małych elektrowni wiatrowych czy lokalnych biogazowni. Lokalne wytwarzana energia elektryczna może w prosty sposób być transportowana na krótkie odległości do lokalnych odbiorców, oszczędzając przy okazji na przesyle i zmniejszając moce na głównych liniach elektrycznych.
Inwestycja w lokalne źródła energii nie jest dużym wysiłkiem ekonomicznym dla państwa, dodatkowo może być w większym stopniu finansowana przez lokalne samorządy i osoby prywatne. Nie wymagane  są inwestycje miliardowe i zapożyczanie się na nie, a ich rozwój może trwać stopniowo na tyle na ile pozwala budżet. Jedyną największą wadą tych źródeł jest zależność w znacznym stopniu od warunków atmosferycznych dla elektrowni wiatrowych i słonecznych oraz nadal dużo wyższe nakłady inwestycyjne w przeliczeniu na kilowat mocy jednak odpada tu największy koszt późniejszej eksploatacji – paliwo.
Są to mniej więcej wszystkie wady i zalety tych dwóch rozwiązań energetycznych, a wybór tych odpowiedniejszych zależy od każdego z nas.